Open source kontra NSA

NSA inwigiluje ludzi na każdym kroku – wykorzystując wiedzę na temat funkcjonowania (w tym i błędów, tzw. „dziur”) oprogramowania oraz sprzętu. Wydawać by się mogło, że nie mamy szans się przed tym obronić, chyba że pozbędziemy się wszelkich urządzeń elektronicznych i zaczniemy żyć jak jaskiniowcy… Ale niektórzy twierdzą, że wcale tak być nie musi.

Eli Dourado, naukowiec z George Mason University, twierdzi na łamach The New York Times, że ochronić się możemy poprzez korzystanie z otwartego oprogramowania i sprzętu. Korzystając z open source możemy być pewni, że społeczność zebrana wokół danego programu w miarę szybko wykryje szkodliwą lukę i ją załata, tworząc w ten sposób pewne utrudnienia dla NSA. Zresztą o wielu błędach czy dziurach (być może zmyślnie pozostawionych) w komercyjnym oprogramowaniu, nie musimy się wcale dowiedzieć, bo firmy te mogą współpracować z największym szpiegiem Ameryki. Również otwarty sprzęt modyfikowany przez użytkowników może uchronić nas przed niepożądanym dostępem do naszych danych przez podmiot z zewnątrz. Sposób modyfikacji może być przekazywany wewnątrz „otwartej” społeczności, a wszelkie modyfikacje działają na niekorzyść NSA.

Czy jesteśmy jeszcze wolnymi ludźmi? / Photo credit: Abode of Chaos / Foter / CC BY

Dlaczego jednak wielkie firmy nie wyłamią się ze współpracy z NSA? Dlaczego pomagają Wielkiemu Bratu w inwigilowaniu społeczeństwa? Firmy te często walczą o kontrakty militarne, a poprzez to starają się układać z rządem, by łatwiej było owe kontrakty dostać… I tak oto zwykły obywatel jest nikim, kiedy liczy się wielki biznes i gruba kasa.

0 Komentarzy
KiepskieTakie sobieMoże byćBardzo dobreŚwietny tekst (Jeszcze nie oceniony)
Loading...

Dodaj komentarz

Proszę pozostawić te dwa pola tak jak są: