Hackerskie filmy

Jeśli chcesz się oderwać od komputera, po to by obejrzeć film, ale wciąż chciałbyś być w temacie… obejrzyj film o hackerach. Powstało ich przynajmniej kilkanaście. Może większość z nich to produkcje mało wiarygodne, ale niektóre z nich to na prawdę niezłe kino.

Większość z tych filmów ma korzenie zagraniczne, w głównej mierze powstawały w Hollywood. Niektóre na faktach, inne fikcyjne, a jeszcze inne zupełnie fantazyjne, wręcz science-fiction. Szykuje się mały misz-masz?

Jednym z ciekawszych obrazów we wspomnianym temacie jest film pt. „Obława” z 2000 roku, w zdecydowanej mierze oparty o prawdziwe wydarzenia, o historię człowieka, który za swoją komputerową działalność został skazany na brak dostępu do wszelkich urządzeń komputerowych (nawet takich, jak telefon komórkowy). Mowa o niejakim Kevinie Mitnicku. W produkcji tej nie wystąpiły żadne gwiazdy światowego kina, a jednak został on dobrze odebrany przez widzów, stąd też warto go polecić zainteresowanym tematem. Tym bardziej, że film ten opowiada nieco inną historię, nieco łagodniejszą, wybieloną, niż ta tkwiąca w obiegowej opinii.


Klaps! / foter.com

Z nieco bardziej prestiżową obsadą (Angelina Jolie, John Travolta, Halle Berry), choć przy odrobinie gorszych ocenach, prezentują się dwie kolejne produkcje amerykańskie: „Hakerzy” (z 1995 roku) i „Kod dostępu” (z 2001 roku). Obydwa obrazy opowiadają o sieciowych włamywaczach, przy czym pierwszy z tytułów traktuje o mężczyźnie już za młodu mającym na pieńku z FBI, w życiu dorosłym się jednak nawracającym, by pomóc organom ścigania, przy wykorzystaniu swoich informatycznych umiejętności, w schwytaniu niebezpiecznego przestępcy. Drugi z wymienionych filmów to już typowy amerykański obraz sensacyjny, czyli zagmatwana historia o niepokornych ludziach i śmiertelnie niebezpiecznych spiskach, w których gra toczy się o wielką stawkę. Obydwie produkcje spotkały się z niemałą sympatią widzów i są przez nich mile widziane. Jeśli nie miałeś okazji ich oglądać, uzupełnij swoją (nie)wiedzę.

Nieco bardziej wyśmiewaną produkcją jest film „System” (z 1995 roku) z Sandrą Bullock w roli głównej. Co prawda przez zwykłych widzów przyzwoicie oceniany, jednakże przez miłośników informatyki, ze względu na zastosowane niektóre rozwiązania i błędy, czy kłamstwa technologiczne, jest traktowany z politowaniem. Może to tylko uproszczenia, a może niewiedza twórców, albo też ich ignorancja zakładająca, że „widzowie w to uwierzą”? Tak, czy inaczej, biorąc to wszystko na poprawkę, „System” można obejrzeć. Z przymrużeniem oka, rzecz jasna.


Wybór jest! Tylko co wybrać? / foter.com

Ciekawą i niekonwencjonalną produkcją jest amerykańsko-tajwański „Tron” z 1982 roku, w reżyserii Stevena Lisbergera. Jest to produkcja science-fiction… opowiadająca o życiu we wnętrzu komputera. Jak się okazuje, we wnętrzu, w którym życie rządzi się podobnymi prawami, jak ludzka rzeczywistość, czyli znajdziemy tutaj tyrańskie rządy programu głównego, poddanych obywateli – podzespoły, a wreszcie i buntowników (hackerów). Oczywiście nie należy tej produkcji brać zupełnie na serio, jako wizjonerskiej, przewidującej czekającą nas przyszłość, jest to raczej rozrywka przygodowa, niż umysłowa.

Swoje 5 groszy do branży próbowali dorzucić Polacy, wypuszczając na rynek kinowy w 2002 roku film „Haker” w reżyserii Janusza Zaorskiego. Niestety komedia ta okazała się klapą, nie pomogła jej nawet obecność takich nazwisk polskiego kina, jak Linda, Kondrat czy Wilczak. Spróbować, rzecz jasna, można, ale nie należy się spodziewać rewelacji. Nawet najmniejszych rewelacji.

Jeśli zechcecie obejrzeć jakiś hackerski film wspólnie ze swoim dzieckiem, chrześniakiem czy małym kuzynem, możecie sięgnąć po duńską produkcję „Mali hackerzy” z 2009 roku. Jest to typowo familijna opowieść o przygodach młodych komputerowych urwisów. Zapowiada się więc przyjemne siedzenie w fotelu i przynajmniej kilkudniowa fascynacja oglądającego dziecka komputerami.

Oczywiście możemy też spróbować coś bardziej dokumentalnego, niż sensacyjnego. W takim przypadku sięgamy po „Piratów z krzemowej doliny” (z 1999 roku), czyli po dobrze zrealizowany i przyjemny w odbiorze film biograficzny, przypominający początkowe dzieje późniejszych gigantów branży IT, m.in. Billa Gatesa (Microsoft), Steve`a Jobsa i Steve`a Wozniaka (Apple). Możemy też wrzucić na ekran „Hakerzy to też ludzie”, czyli program dokumentalny o hakerach, zrealizowany przez hakerów… Czyżby kulturalna propaganda, a może program uświadamiający społeczeństwo?

Tak czy inaczej, jest w czym przebierać i to chyba nawet w niezłych tytułach, biorąc pod uwagę niezłą średnią wymienionych przeze mnie produkcji. Warto się rozejrzeć.

0 Komentarzy
KiepskieTakie sobieMoże byćBardzo dobreŚwietny tekst (Jeszcze nie oceniony)
Loading...

Dodaj komentarz

Proszę pozostawić te dwa pola tak jak są: