Paradoks Moraveca

Paradoks, który w latach ’80 sformułowali Marvin Minsky, Rodney Brooks i Hans Moravec, na pierwszy rzut oka może wydawać się dość dziwny. Jednak po krótkiej chwili zastanowienia się można przyznać wspomnianym naukowcom, przynajmniej w pewnym stopniu, rację. W czym tkwi rzecz? O czym mówi Paradoks Moraveca?

Mianowicie, przy pobieżnej analizie tematu sztucznej inteligencji, można stwierdzić, że superszybkie procesory zbliżają nas o tyle do stworzenia elektronicznej kopii człowieka, o ile sprzęt taki jest w stanie przeprowadzać wysokopoziomowe rozumowanie. Jednak czy fakt, że komputer jest w stanie zdać doskonale test IQ świadczy o jego ludzkiej naturze? Okazuje się bowiem, że wysokopoziomowe rozumowanie wymaga stosunkowo niewielkiej mocy obliczeniowej. Znacznie gorzej sprawa ma się w przypadku, gdy komputerowi mamy nadać te cechy, które wykonujemy bez zastanowienia, jakby mając je we krwi. Na przykład chodzenie… powstały już liczne komputery, które z mistrzami wygrywały w szachy, ale po dziś dzień trudno o robota, który chodziłby równie umiejętnie jak człowiek. Okazuje się, że algorytmy odpowiedzialne za chodzenie, omijanie przeszkód, wytyczanie trasy, czy chociażby sprawne utrzymywanie równowagi, są znacznie bardziej skomplikowane niż aplikacja przeczesująca rozbudowane bazy danych. Jak więc widać niskopoziomowa percepcja i umiejętności motoryczne wymagają większej mocy obliczeniowej niż przeprowadzenie obliczenia 4928 * 7392. Tymczasem zwykły człowiek prędzej postawi krok do przodu niż w głowie przemnoży takie zadanie.

Komputery mają nam pomóc w rozwiązywaniu problemów, ale jednocześnie same nie potrafią wykonywać tego, co dla nas jest rzeczą naturalną / sxc.hu

Oczywiście chodzenie to nie jedyna codzienna czynność, jaką wykonujemy bez zastanowienia, a która wydaje się niezwykle prosta i naturalna, a z jaką maszyny mają liczne problemy. Liczarka do banknotów szybciej policzy ilość stuzłotówek w stercie, ale z drugiej strony nawet najbardziej zaawansowane komputery nie mają dziś szans w dorównaniu choćby dziecku w rozróżnianiu słów (mówionych) i rozpoznawania obrazów. Dla nas widzenie jest rzeczą naturalną, dla komputera takie funkcje wymagają sporej mocy obliczeniowej i zaawansowanych algorytmów.

Ale taka już jest różnica między biologią i elektroniką, dziedziny te najwidoczniej stanowią wzajemnie dla siebie negatyw.

Dodaj komentarz

Proszę pozostawić te dwa pola tak jak są: